Base
Imię i nazwisko postaci

Ranberg Ortson

Płeć postaci

Mężczyzna

Wiek postaci

31

Biografia postaci

Jakże lekkomyślnie rzucamy różnymi określeniami, nie zastanawiamy się nad ich sensem, co jest czym ?,

czy zastanawiamy się w ogóle w życiu codziennym  czy to co określamy jako dobro na pewno nim jest ?,

czy to co ludzie nas otaczający nazywają złem na pewno nim jest ?, bo czym jest zło ?,

czynienie czegoś sprzeczego z kodeksem wioski ? czy może sprzecznego z naszym człowieczeństwem ?

czy może zło określa jeszcze coś innego ?. Z drugiej strony czym jest to mistyczne i nieuchwytne DOBRO ?,

robienie to co się wszystkim podoba ?, czynienie rzeczy na które przychylnym okiem spojrzy Odyn ?, czy może coś jeszcze innego ?.

Od dziecka próbuje sobie odpowiedzieć na te zasadnicze pytania, wszystkim innym w wiosce takie rzeczy nie zakrzątają głowy,

dla nich to wszystko jest proste, dobre uczynki to takie które zadowolą Boga Odyna a złe go rozgniewają,

nie powiem że takie proste i nieskomplikowane założenie nie kusi, ale…. ich Matek nie porwał mieszkanieć fiordów,

ich matek nie gwałcił dniami i nocami, oraz ich matki nie umarły po roku niewoli na wyspach….

i tu w ten sposób zawsze odrzucam to co sądzą o dobrze i złu ludzie z wioski, czyny mojego ojca przez ogół są traktowane jako dobro,

zrobił z matką to co jest ogólno akceptowalne, a nawet co przynosi chlube i honor mężczyźnom.

Ci z nas którzy nie wypływają na wyprawy za morze są uważani za tylko w połowie mężczyzn,

a bycie prawdziwym mężczyznom jest DOBRE, ale nie sądze że moja Matka sądziła tak samo że to co jej robił było DOBREM,

jest to paradoks, ta sama czynność z jednego punktu widzenia jest DOBREM z drugiego już ZŁEM,

od dziecka mam problemy z funkcjonowaniem w społeczeństwie, żałuje że ojciec po śmierci matki postanowił się mną zaopiekować,

mówi się w wiosce że zrobił to ponieważ moje oczy i spojżenie przypomina gromowładnego Thora, i uznał to za znak od bogów.

Całkowita głupota, jakiś zapewne pijany wieśniak namalował oblicze thora na ścianie i ludzie czerpią z niego wiedze o wyglądzie bogów,

jeśli bogowie istnieją to na pewno nie wyglądają tak jak sobie ich wyobrażamy, a ludzie są w stanie wyobraźić ich sobie,

tylko jako jednych z najpiekniejszych z nas, mniejsza o rozprawianiu o bogach, nigdy nie byłem zbyt religijny,

okazywałem tyle respektu prawom w wiosce narzucanym przez głownego kapłana ile wymagało abym nie został wygnany.

Z drugiej strony żałuje że nie zostałem wygnany wcześniej, nie musiałbym się tyle męczyć w rodzimej wiosce,

nigdy nie potrafiłem się włąściwie dostosować do panujących zasad dlatego szybko stałem się wioskowym dziwakiem,

wytykano mnie palcem i straszono Lokim, że się pewnie mną insteresuje. Ale nie wszystko w wiosce było takie złe,

była tam taka dziewczyna… nazywała się Shirigne, jako jedyna nie docinała mi i starała się mi pomagać ze wszystkimi problemami,

niestety również nie mogła zrozumieć moich dylematów, ale przynajmniej nie patrzyła się na mnie tak jak reszta wioski,

była do tego całkiem ładna, długie proste rude włosy i ciemne duże ale rzadkie piegi które można by zliczyć używając zaledwie trzech par rąk,

które podkreślały bladość jej cery. Cholera o czym ja rozmyślam ?, nie mam lepszych teraz rzeczy do roboty jak leżenie na plaży na nieznanej wyspie ?,

prawdopodobnie ulokowanej gdzies pomiędzy możem bałtyckim a północnym . Właśnie takie rozmyślania i chęc poszukiwania prawdy zaprowadziło mnie do tej patowej sytuacji.

 

nie mogąc zaakceptować zasad panujących w mojej wiosce, opuściłem ją poszukując prawdy, postanowiłem opuścić skandynawię,

popłynąć na ląd z którego została porwana moja Matka, mówiono mi że trzeba przepłynąć  bałtyk i wylądować na bardzo wąskiej kresce ziemi okalanej przez morze,

niedaleko ujścia rzeki nazywanej Wisłą, okazało się że lud zamieszakający te ziemie odrzucił swoje wierzenia i zaczął czcić jakiegoś Jezusa Chrystusa,

który oddał swoje życie za wszystkich ludzi, pomyślałem że może dobrze trafiłem aby odnaleść uniwersalne znaczenie dobra i zła,

które nie będzie tylko subiektywnym DOBREM i ZŁEM, niestety po obiecującym początku natrafiłem na określenie innych ludzi jako Pogan,

na szikanowanie przez chrześcijan tych którzy nie chcieli odrzucić wiary w naturę, chrześcijanie nie są lepsi od wyznawców Odyna,

potrafią być równie źli i okrutni pod płaszczykiem DOBRA, to nie jest to czego szukam, dlatego opuściłem kraj nadwiślański,

aby odnaleść to czego szukam chciałem statkiem dotrzeć daleko za morze północne, albo chociaż odnaleść ludzi podobnie myślących co ja,

niestety gdzieś na wysokości Kattegat rozpętała się burza, dostałem belką w twarz a obudziłem się na tej wyspie,

 

dobra konieć tych rozmyślań, trzeba wstać i poszukać jakiegoś transportu, może znowu zbuduję sobie łódź, wprawny ze mnie w końcu stolarz,

ale będe potrzebować narzędzi, mam nadzieje że mieszkają tutaj jacyś ludzie, bo bez dobrych narzedzi nic nie wskuram.

 

Zauważyłem dym z daleka, szybko pobiegłem w to miejsce napotykając na miejscu zgliszcza jakiejś opustoszałej osady, co tu się stało ? nie wiem.

Niedaleko opuszczonej osady spotkałem znajomą twarz !. Nie wierze .. to Shirigne, również nie wie jak znalazła się na wyspie, również jest zagubiona,

postanowiliśmy razem podróżować dalej przez jakiś czas, nie poddam się, nie ustaję w poszukiwaniu uniwersalnej prawdy czym jest DOBRO a czym ZŁO.